Wykorzystanie zdjęć w promocji biblioteki - trendy, zjawiska, propozycje

Według danych zaprezentowanych przez Mary Meeker podczas konferencji All Things Digital do Sieci trafia codziennie 500 milionów zdjęć. Strumień obrazów płynie przez strony Facebooka, Flickra, a także – mniej popularne w Polsce, ale wykazujące tendencję wzrostową aplikacje Instagram, Tumblr, Pinterest, czy Snapchat. 

Gdy zdjęcia zostaną opublikowane, możemy je przeglądać, oceniać, komentować i przesyłać dalej. Umożliwiają to smartfony, których na świecie jest już 1,5 miliarda. Użytkownicy tych urządzeń sprawdzają, co się na nich dzieje średnio 150 razy dziennie, czyli przeciętnie co 10 minut. I to przy założeniu, że nie śpią! Znaczna część tej aktywności wiąże się z fotografiami, bo jak pisze Mary Warner Marien: Telefony z aparatami są aparatami fotograficznymi bezpośrednio podłączonymi do Internetu. Szybkość, z jaką można przesłać zdjęcia z telefonów, zmieniła fotografię w natychmiastowy komunikat*. Wrzuć, komentuj, dziel się. Tu i teraz. Jak sprawić, aby w tym strumieniu zdjęć to właśnie nasze było tym wybranym, które użytkownicy podają dalej? 

COŚ FAJNEGO NA OBRAZKU

Na naszych smartfonach gromadzimy fragmenty codzienności: rodzinne wspomnienia, słodkie – czasami aż mdłe – fotografie domowych zwierzaków, mniej lub bardziej zaskakujące i nietypowe objawy społecznej aktywności, jak choćby street art czy figurki Smerfów ludzkich rozmiarów stojące w centrum miasta. Obok zdjęć roślin doniczkowych upychamy ujęcia biurek, a wakacyjne pamiątki mieszają się z dokumentacją zawodowych działań. Warto pochylić się nad tymi zdjęciami i zastanowić nad naszą motywacją. Co nami kierowało, gdy je robiliśmy? Dlaczego je przechowujemy? Jak i z kim moglibyśmy się nimi podzielić? Jest duża szansa, że powodują nami emocje, chęć zachowania momentów i sytuacji wyjątkowych, uwiecznienia tego, co – stosując słowa kluczowe – opisalibyśmy jako fajne, ciekawe, „odlotowe”. To pierwszy wyróżnik zdjęć o wiralowym potencjale: zawartość, która działa na emocje, co dla wielu osób może być bodźcem do przekazania dalej.

Ciekawa sytuacja, fajny pomysł, kolor, bohater, skrajności, bardzo dobra albo bardzo zła technika, kontrast w stosunku do tego, co naturalne – te cechy, wskazane przez uczestników zajęć Kadr-klik, stanowią repertuar środków, po które możemy sięgnąć. A to dopiero początek.

BAW SIĘ I ZAPROŚ DO ZABAWY INNYCH

Tematyka konkursu „Profil czytelnika”, który zorganizowało Centrum NUKAT, krążyła wokół skojarzeń związanych z bibliotekami, czytaniem, czytelnikami, książką. Temat pozostawiał duże pole do interpretacji, dlatego zdjęcia konkursowe były bardzo różnorodne.  Każdą z 97 fotografii można zaprezentować osobno, każdą uczynić tłem dla cytatu, zyskując ciekawy materiał do wzbogacania przekazu w mediach społecznościowych. Można też z internetu wyjść do rzeczywistego świata i przygotować wystawę. Tradycyjną, z oprawionymi zdjęciami wiszącymi na ścianach lub mniej konwencjonalną: z odbitkami umieszczonymi - niczym kartki katalogowe - w jednej szufladzie, ze zdjęciami, jak pranie powieszonymi na sznurkach, ukrytymi w słoikach, czy w wersji do samodzielnego ułożenia na wzór puzzli.

MYŚL NIESZABLONOWO

Sesje, kampanie, akcje – a gdyby tak zrealizować je w Twojej bibliotece? Sesja zaręczynowa, propozycja dla firm pragnących zaprezentować swój produkt w ciekawych wnętrzach i okolicznościach - to może być oferta Twojej biblioteki! A może blog dotyczący mody? Nie, nie chodzi o to, jak ubierają się pracownicy. Zorganizuj sesję blogerek modowych ze swojego miasta lub załóż blog, na którym pokażecie ciekawe stylizacje czytelniczek i czytelników odwiedzających bibliotekę. To może również być projekt, w ramach którego zrealizujesz zajęcia dziennikarskie dla młodzieży – w końcu trzeba zrobić i obrobić zdjęcia oraz przygotować odpowiednie opisy.

A jeśli zechcesz zerknąć na książki nowym okiem, pomyśl o book spine poetry. Wiersze układane z tytułów książek wypisanych na grzbietach tomów to wyzwanie i niesamowita przygoda. Nowe spojrzenie na znane książki, poszukiwanie na półkach ciekawych tytułów i zestawianie ich w nowy przekaz. Kto wie, czy nie powstanie w ten sposób Stowarzyszenie Bibliotecznych Poetów? Zyskasz okazję, by sfotografować prace nad wierszami i same wiersze. Zdjęcia stosików pięknie ułożonych książek tworzących poezję – już to lubię!

Fot. Eckhart Public Library CC BY- NC-ND 2.0
Fot. Eckhart Public Library CC BY- NC-ND 2.0

TEKST JAKO OBRAZ

Facebook, obecnie najpopularniejszy serwis społecznościowy w Polsce, pozwala dodawać posty zarówno w formie tekstu, jak i multimediów. Rzecz tylko w tym, że posty bez dodatków graficznych słabo się sprzedają: są mniej widoczne, nie tak chętnie obdarzane kliknięciami „lubię to” i rzadziej rozpowszechniane przez przycisk „udostępnij” niż obrazki. Nic dziwnego, że nawet cytaty przybierają formę graficzną. Kreda na chodniku, szminka na lustrze, stempel na ciele – to tylko garść znanych sposobów prezentowania tekstu. Litery można układać właściwie ze wszystkiego i na wszystkim: z gałęzi na piasku, z zielonych liści na śniegu, ze smakowitej skórki pomarańczowej na czekoladowym tle. Przesłanie napisane w ten sposób sprawdzi się lepiej niż standardowy tekst, o ile sfotografujemy je i wrzucimy do Internetu.

OTAGUJ TO!

Hashtagi – znane z Twittera, goszczą też na Instagramie i Facebooku. Są przykładem społecznego katalogowania treści. Ale nie tylko. To również źródło zabawy i – w skrajnej postaci, gdy pod jednym postem pojawia się kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt hashtagów – objaw sieciowej nadaktywności. Wspaniale wyśmiali to zjawisko Jimmi Fallon oraz Justin Timberlake w krótkim skeczu. W ciągu dwóch minut pokazali, jak niedorzecznie wygląda komunikacja, gdy nadużywamy hastagów. A jednak: hastagów używać trzeba i warto. Z umiarem i w ich właściwej funkcji, którą jest pomoc w klasyfikowaniu oraz wyszukiwaniu treści. Dzięki właściwym hastagom możemy do naszych zdjęć doprowadzić odbiorców zainteresowanych danym tematem, wydarzeniem, zjawiskiem.

For. misspixels CC BY-NC-ND 2.0
For. misspixels CC BY-NC-ND 2.0

UPORZĄDKUJ ZDJĘCIA

Hashtagi pomagają uporządkować treści, ale nie są jedynym narzędziem służącym do tego celu. Dobrze sprawdzają się również albumy na Facebooku oraz wirtualne tablice obecne w serwisie Pinterest, gdzie - podobnie jak na tablicach korkowych lub magnetycznych - możemy przypinać zdjęcia, artykuły, filmy. Zaletą serwisu jest sposób wprowadzania treści. Wystarczy z obrazów dostępnych na stronie WWW wybrać ten, który nas interesuje, i przypiąć na wirtualnej tablicy. Obraz stanie się wówczas linkiem kierującym do strony. W projekcie Bibliofilm wykorzystano serwis Pinterest do realizacji zajęć warsztatowych. Ikoniczne postacie filmowe prezentowane są na jednej tablicy, a na osobnej kolaże inspirowane tymi postaciami, które przygotowali uczestnicy szkolenia. Pinterest pomaga uporządkować treści tematycznie, prezentować prace z zajęć prowadzonych w bibliotece (każda grupa może mieć swoją wirtualna tablicę), a nawet gromadzić zasoby ważne z punktu widzenia rozwoju zawodowego. Przykładem tablicy tego ostatniego typu jest założona na profilu Fundacji Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego: „Technology: tips, tools, guides”.

Korzystając z albumów na Facebooku, nie zapomnij odpowiednio ich zatytułować i opisać. Nie tylko dzięki temu odnajdziesz się w publikowanych treściach, ale też w przypadku udostępniania całego albumu, informacja będzie widoczna na tablicach kolejnych użytkowników.

Fot. Theo La Photo CC BY-NC-SA 2.0
Fot. Theo La Photo CC BY-NC-SA 2.0

OBSERWUJ, CO SIĘ DZIEJE

Był czas na gify, szał na kolaże,  a teraz widać, jak wielką frajdę sprawia użytkownikom wymyślanie długich, opisowych, czasami absurdalnych hastagów. To minie. Większość tych zjawisk mija, ale gdy trwają, warto się przyłączyć i wygenerować treści tego typu, bo gdy trwa na nie moda, są chętnie przyjmowane i rozpowszechniane. Ważne, aby trendy wyłapać, skorzystać z chwili, gdy są aktualne (lub, jeśli się uda – wyprzedzić je) i... zrezygnować, nim wszyscy się znudzą. Jak to zrobić? To temat na zupełnie inny artykuł...

Autorka tekstu: Agata Szczotka-Sarna